WYJAZDY WAKACYJNE i co z nich wynika

 

Od lat co roku organizowane są przez TDiMzC wyjazdy wakacyjne.  Przeszło 40-sto osobowa grupa dzieci i młodzieży wyrusza w dal – czasami nad morze, czasami w góry, czasami na Mazury nad jeziora i zaczyna się dwutygodniowa przygoda.

Przez kontakt z dziećmi przez cały rok wiemy, że czekają one i cieszą się na te wyjazdy. Amatorzy wakacyjnych wojaży pakują się na obóz szkoleniowy już od połowy czerwca, bo dobrze jest się oderwać choć raz w roku od  wszystkich i wszystkiego, zostawić sprawy szkolne i domowe za sobą i uwolnić się na „chwilę” od parasola ochronnego roztaczanego przez rodziców.

Dla wielu osób ważne jest to, że wszyscy uczestnicy wyjazdu mają te same dodatki w bagażu. Wszyscy w grupie wiedzą co to jest glukometr, nakłuwacz, ‘hipo’ i „Hi” i dlaczego w plecaku musi być glukoza. Dobrze jest się znaleźć wśród osób, które są w temacie i którym niczego nie trzeba tłumaczyć.

Wyjazdy z grupą dają możliwość wspólnej zabawy i wypoczynku a dodatkowo pozwalają na zobaczenie jak z cukrzycą radzą sobie inni. Nasza grupa wakacyjna bywa dość zróżnicowana –  i pod względem wiekowym (uczestnicy mają od 10 do 18 lat) i pod względem stażu życia z cukrzycą – w grupie bywają osoby z paromiesięcznym doświadczeniem kontrolowania poziomów cukru jak i osoby z ponad 10-cio letnim „słodkim stażem”. Jedni mają więcej informacji teoretycznych, są bardziej na bieżąco z wiedzą medyczną i dietetyczną, a jednak jeszcze trochę niepewnie stosują te wiadomości w praktyce. Drudzy wypracowane i sprawdzone sposoby stosują z powodzeniem w życiu, choć nie zawsze wiedzą dlaczego coś im wychodzi lub nie, bo wiedza teoretyczna z biegiem czasu trochę się zaciera.

Dlatego od lat wyjazdy wakacyjne łączą się z nauką, przypomnieniem i uzupełnieniem podstawowych informacji dotyczących postępowania:

·w czasie wysiłku fizycznego,

·radzenia sobie z liczeniem WW i WBT,

·w czasie hipoglikemii, a przede wszystkim unikanie jej,

·przy hiperglikemii, itp.

Kiedy samemu zaczyna się decydować w różnych sytuacjach, przed którymi się staje, konsultując to z lekarzem lub edukatorem – teoretyczne wiadomości nagle nabierają kolorów i stają się zasadami według których należy postępować.

W praktyce obozowej jest czas na wypróbowanie swoich umiejętności i samodzielności. Czasami na początku można potknąć się nawet o tak prostą sprawę ile WW ziemniaków mam ochotę zjeść na obiad, bo wcześniej o tym decydowała Mama, ale z dnia na dzień, za każdym razem posuwamy się do przodu. Trzeba w końcu opanować sytuację i wiedzieć gdzie są moje rzeczy, pamiętać o tym, że na każdą wycieczkę trzeba zabrać glukometr, pena (nawet jak się ma pompę). Ważne staje się również to, że tak jak o myciu zębów należy pamiętać o wymianie igieł w Penie, w nakłuwaczu i o czasie wymiany wkłucia infuzyjnego.

Wiele dzieci w czasie tych 14 dni robi naprawdę siedmiomilowe kroki. Przecież łatwiej jest przełamać swoje obawy kiedy widzi się, że rówieśnik z pokoju radzi sobie sam z podobną sprawą. W grupie okazuje się, że coś co wydawało się nie do przekroczenia może okazać się proste –„ jeżeli inni sobie z tym radzą to ja też!”. Łatwiej wtedy zgodzić się na zmianę miejsca wkłucia, łatwiej zdobyć się na pierwszą samodzielną wymianę zbiorniczka z insulina w pompie, nauczyć się obsługi PENA  – pod troskliwą obserwacją lekarza lub pielęgniarki. Nagrodą za odwagę i determinację w zdobywaniu kolejnych szczebli samodzielności jest radość i satysfakcja.

Warto wyruszyć z taką grupą na wakacje i zobaczyć co daje zdobywanie samodzielności w codziennych działaniach cukrzycowych. Jesteś ciekawy, wybierz się z nami w podróż… Zapraszamy.

Oliwia Bazylewicz

Edukator Diabetologiczny